Tytuł jest oczywiście przekorny, ale od razu dodam, że nie do końca zgodny z treścią dwóch spraw, które poniżej krótko opisuję. No może nieco bardziej jest trafne do pierwszej części, druga zaś jest wynikiem dziesiącominutowego wysiłku intelektualnego pt. „ w jaki tytuł nadać postowi, który dotyczy dwóch całkowicie niezwiązanych ze sobą spraw?” Wiem, że mogłem to opisać w dwóch różnych wpisach, ale w końcu doszedłem do wniosku, że choć to nie jest najlepszy wynik poszukiwań umysłu, to może jest chociaż kontrowersyjny, to i uwagę przykuje;)
A o co chodzi? Zacznę od tej drugiej sprawy, a właściwie jej fragmentu. Oto bowiem, w dzisiejszej Rzeczpospolitej ukazała się relacja Pani Izabeli Lewandowskiej z postępowania wytoczonego przez producenta długopisów o nazwie Dream spółce Kania Privat Equity sp. z o.o., która prowadził import z Chin i dystrybucję w Polsce długopisów reklamowych o handlowej nazwie Mexico (Importer zapłaci za sprzedaż podróbek). Zdaniem tego pierwszego, produkty miały taki sam kształt i zastosowanie jak wyroby polskiego importera, co oczywiście spowodowało skierowanie sprawy na drogę sądową.
Sąd I instancji uznał, że spółka nie jest producentem, nie może więc odpowiadać na podstawie art. 13 uznk, jednak odmiennego zdania był sąd II instancji. OStatecznie jednak nie zgodził się z tym jednak (całkowicie słusznie) Sąd Najwyższy. Jak miałą stwierdzić cytowana przez Rzepę sędzia Teresa Bielska-Sobkowicz:
Jeśli ktoś chce jeszcze dowiedzieć się co SN myśli o możliwości dochodzenia odszkodowania przez producenta w postaci równowartości rabatów, jakich musiał udzielić producent odbiorcom swoich długopisów, by się utrzymać na rynku – odsyłam do źródła. Najlepiej do samego uzasadnienia, ale jak na razie w sieci nic nie ma prócz przywołanego artykułu.
* * *
Drugi spór, jak wskazałem jest całkowicie odrębny. I co więcej zakończył się już jakiś czas temu. Chodzi o spór jaki Adam Michnik wytoczył Andrzejowi Zybertowiczowi. Zakończył się on 15 października br., kiedy to Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, iż słowa: „Michnik wielokrotnie powtarzał: Ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację” nie są parafrazą (jak chciał socjolog/publicysta), ale informacją (jak twierdził naczelny Gazety Wyborczej) i co więcej informacją nieprawdziwą i naruszającą dobra osobiste powoda.
Informacje o tym procesie można znaleźć na stronach GW, czy też samego prof. Zybertowczia. Odsyłam szczególnie do tej ostatniej strony, gdyż można tam znaleźć wiele pism (niestety części nie da się otworzyć) z procesu, więc każdy może sobie wyrobić swoje zdanie na większej ilości danych, niż krótkie informacje prasowe.
Z tym orzeczeniem SA w Warszawie nie mogę się jednak zgodzić. To nie jest ani glosa, ani jakiś wyczerpujący komentarz, ale poniżej przedstawiam kilka luźnych raczej uwag, które składają się na moje wątpliwości:
– pytanie czy to rozróżnienie jest faktycznie ostateczne. Moim zdaniem zasadnie można przyjąć, że pewna, charakterystyczna dla publicystki przesada, parafraza, skrótowość, pozostawianie pewnych domysłów, jeśli nawet nie statuuje czegoś pomiędzy „faktem” a „oceną” to jednak zbliża zdecydowanie do tej drugiej. Zresztą nie zapominajmy, że ten przeciętny odbiorca, to odbiorca racjonalny:
interpretację sensu wypowiedzi ma dokonywać „racjonalnie oceniający czytelnik” (wyrok SA w Krakowie z dnia 10 czerwca 1992r.)
„zakres ochrony dóbr osobistych jest wyznaczony w przepisach prawnych w sposób «otwarty», odsyłający do ocen sędziowskich na tle okoliczności konkretnego sporu. Decyduje o tym przede wszystkim to, że bezprawność naruszenia dóbr osobistych należy oceniać nie tylko na podstawie norm postępowania wysłowionych w przepisach prawnych, ale także na podstawie zasad współżycia społecznego. Kwalifikacja zachowania sprawcy naruszenia jako dozwolonej albo bezprawnej ingerencji w cudze dobro osobiste wymaga: a) ustalenia doniosłych dla rozstrzygnięcia sporu i zasługujących na ochronę interesów stron, b) zestawienia względnej wagi konkurencyjnych interesów i c) sformułowania na tej podstawie reguły rozstrzygnięcia, preferującej interesy jednej ze stron sporu (…)W wypadku naruszenia czci (dobrego imienia) w wypowiedzi parlamentarnej dla ustalenia zakresu jej ochrony doniosłe są modalne cechy zachowania się sprawcy naruszenia. Ocena bezprawności naruszenia czci jest uzasadniona wtedy, gdy sprawca naruszenia działał w sposób zawiniony, tj. bądź wiedział, że podnoszony zarzut jest nieprawdziwy, bądź też mógł – przy dołożeniu zwykłej staranności – dowiedzieć się o nieprawdziwości tego zarzutu” (wyrok SA w Krakowie z dnia 2 marca 1994r.).

Parafraza to parafraza, żadna informacja. Nie wiem co i jak czyta sąd, ale racjonalny czytelnik (jak piszesz) nie powinien mieć problemów z rozróżnieniem tych dwóch rzeczy.
a co Pan myśli o sprawie Ziobry?
O sprawie Ziobry? Której? Wczoraj np. byłem w sądzie w Warszawie i obok w sali toczyła się sprawa Miller v. Ziobro. Więc nie wiem, o którą z licznych spraw p. Ziobry chodzi? Patrząc jednak na datę wpisu komentarza, zakładam, że chodzi o sprawę doktora Mirosława Garlickiego. Jeśli tak, to – tutaj muszę wyraźnie zastrzec, że za bardzo nie śledziłem sprawy – wydaje mi się, że wyrok jako taki jest jak najbardziej słuszny. To faktycznie były zupełnie chore słowa, które jako minister wypowiedział. Więc, zasadniczo ok. Może można mieć wątpliwości rzeczywiście tylko co do tego, czy nakazanie zamieszczenia ogłoszenia, które ma kosztować jakieś pół miliona złotych jest ok. Ostatnio widziałem wypowiedź posła Stefana Niesiołowskiego, którego o sympatię do p. Ziobry posądzić nie można i uważał on, że to zbyt radykalne posunięcie jednak i niewspółmierne. No cóż, wyjściem z tego zawsze pozostaje rozwiązanie zaproponowane przez p. Palikota, które jest wyjątkowo dowcipne jak na niego i bardzo mi się podoba – http://palikot.blog.onet.pl/2,ID353696781,index.html.
Natomiast zostawiając Ziobrę na boku i wracając do głównego wątku odnoszącego się do orzeczenia w sprawie prof. Zybertowicza, polecam wpis na blogu red. Marka Magierowskiego z „Rzeczposposlitej” – http://blog.rp.pl/magierowski/2008/12/15/„wyborcza”-kapituluje-w-sprawie-zybertowicza/