„Nie płać za TV” – tak brzmi hasło (jedno z haseł) aktualnej kampanii sieci Dialog, na widok którego moja żona stwierdziła: o to jak przyjdą po nasz abonament, to powiemy, że kazali nam nie płacić. Fakt, że można by pomyśleć czy posługiwanie się takimi hasłami jest właściwe, ale dużo ciekawszy jest inny aspekt reklam Dialogu, wiszących na budynkach, autobusach czy innych miejscach. Zresztą wystarczy spojrzeć na te zdjęcia.


Pod obiema ulotkami widnieje napis o następującej treści: Pan Antoni Tomaszewski (lub w pierwszej wersji – Pan Jacek Pieniążek) użyczający wizerunku w niniejszej reklamie nie jest żadną z osób powszechnie znanych, zaś ewentualne podobieństwo wizerunków może być dostrzegane na wyłączną odpowiedzialność odbiorcy reklamy.
Przyznaję, że kiedyś, nawet bez tego głupiego (jaka odpowiedzialność odbiorcy?), mało widocznego (zobaczyłem go tylko dlatego, że stałem w korku tuż za kopcącym autobusem) disclamier’a byłbym skłonny uznać, że nie doszło tutaj do naruszenia prawa do wizerunku (czy może maski artystycznej, choć raczej to drugie jest wątpliwe). No bo co ma zrobić „biedny” człowiek, którego natura obdarzyła mniejsym lub większym podobieństwem do kogoś sławnego. No i dlaczego taki człowiek nie miałby wykorzystać tego daru losu i poprostu na tym zarabiać (podobne stanowisko uznaję na gruncie używania nazwiska w obrębie dozwolonego użytku znaków towarowych).
A jednak coś mi nie pasuje i chyba moje zbyt liberalne podejście będę zmieniał. Tak czy inaczej jednak, sprawa na pewno nie byłaby jasna i jednoznaczna na gruncie polskiego prawa. Bo, chociażby w USA można się powołać na taką sprawę jak Onassis v. Christian Dior – New York Inc. 472 N.Y.S.2d 254 (N.Y. Sup. Ct. 1984), gdzie sąd przyznał rację byłej Pierwszej Damie twierdząc, że nie można dowolnie korzystać z wizerunków osób podobnych do celebrytów (look-alike), w szczególności nie można w sposób CELOWY przedstawiać podobizny (sobowtóra) jako osoby znanej (zobacz – http://www.rcfp.org/photoguide/states/newyork.html, a jeszcze więcej – http://www.markroesler.com/pdf/caselaw/Onassis%20v.%20Christian%20Dior.pdf; podstawą ochrony jest tutaj instytucja right of publicity, będąca pochodną prawa do prywatności).
Podobnie rzecz (chyba) miałaby się na gruncie prawa niemieckiego. Jak pisze bowiem J. Sieńczyło-Chlabicz „w Niemczech judykatura stoi na stanowisku, że mamy do czynienia z wizerunkiem, gdy dana osoba jest odtworzona przez aktora lub sobowtóra w taki sposób, że odbiorca jest skłonny uwierzyć, że fotografia przedstawia konkretną, rozpoznawalną osobę” (PPH 2003/9/39, Rozpowszechnianie wizerunku osób powszechnie znanych).
No a co w prawie polskim? Tutaj najlepiej byoby się odwołać do koncepcji lansowanych od lat przez T. Grzeszak. Gdyby bowiem zaaprobować w pełni prawo do tzw. persony to nie trzeba byłoby wykazywać naruszeń idealnego interesu uprawnionego, by móc zakazywać ekslpoatacji własnej renomy, np. przez sobowtóra właśnie (por. zwłaszcza T. Grzeszak, Reklama a ochrona dóbr osobistych, PPH 2000, nr 2, s. 9 oraz tejże Reklamowe wykorzystanie wizerunku i nazwiska jako przykład reklamowego wykorzystania persony [w:] Dokąd zmierza prawo autorskie we współczesnym świecie? Międzynarodowa Konferencja Prawa Autorskiego, Kraków 2005, s. 40 i n.).
Może ktoś się pokusi w końcu na taki spór. Ot, tylko dla sportu. Tym bardziej, że nie trzeba od razu wnosić o zasądzenie bajońskich odszkodowań. J. Balcarczyk, w wydanej niedawno, świetnej monografii na temat wizerunku wskazuje, że jednym z działań ochronnych może być powództwo o ustalenie. Tę uwagę uzupełnia jednak o istotne zastrzeżenie, zgodnie z którym „zauważyć jednak należy, iż w przypadku omawianego w niniejszej monografii dobra z racji jego charakteru powództwo o ustalenie będzie miało znaczenie marginalne i znajdzie zastosowanie głównie wówczas, gdy zarzut będzie dotyczyć posłużenia się sobowtórem” (implicite uznając więc chyba, że wykorzystanie sobowtórów znanych postaci w reklamie może stanowić naruszenie prawa do wizerunku; J. Balcarczyk, Prawo do wizerunku i jego komercjalizacja. Studium cywilnoprawne, Warszawa 2009, Rozdział III, 5.1).
A na koniec ciekawostka przyrodnicza. Otóż, wspominany Pan Jacek Pieniążek posiada swoją stroną w serwisie filmweb (http://www.filmweb.pl/o599978/Jacek+Pieniążek), co jest jednak niczym przy Panu Antonim Tomaszewskim, który ma też całkowicie swoją i prywatną stronę (http://www.sobowtorjasfasola.com/), na której to możemy znaleźć zakładkę …….. „Prawa autorskie” gdzie przeczytamy m.in.: „Zgodnie z przepisami USTAWY z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. nr 24, z dnia 23 lutego 1994) niniejsze zdjęcia znajdujące się na stronie (serwisie) Sobowtóra Rowana Atkinsona nie mogą być kopiowane i wykorzystywane do jakichkolwiek publikacji, rozpowszechniania bez zgody w internecie lub wykorzystane w celach komercyjnych, lub innych oraz bez mozliwości ich odsprzedaży jako własne osobom trzecim i wykorzystywania ich przez osoby trzecie bez zgody autorów oraz osób prezentowanych na zdjęciach na w/w witrynie. Zdjęcia chronione są prawem autorskim. W przypadku chęci wykorzystania niniejszych zdjęć do publikacji lub celów komercyjnych lub innych prosimy o zgłoszenie tego zamiaru na ponizszy ades e-mail”
;)

„niniejsze zdjęcia znajdujące się na stronie (serwisie) Sobowtóra Rowana Atkinsona nie mogą być kopiowane..”
rewelacja
wizerunek to przecież nie tylko zdjęcie. Może to być portret malarski, rysunek itd. a także np. „odtworzenie” obrazu postaci w rzeźbie lub – ponieważ mamy XXI wiek – wizualizacji 3D (model + odpowiednia tekstura). Wizerunek może być więc przedstawiony w różny sposób, pozostając pod ochroną na rzecz osoby przedstawianej, brak jest jakiegoś zamkniętego katalogu.
A priori więc nie da się chyba wykluczyć, że bezprawne rozpowszechnianie wizerunku mogłoby nastąpić poprzez odpowiednią charakteryzację i inne zabiegi osoby trzeciej. Dodatkowo może to wg mnie wchodzić głębiej w sferę interesów uprawnionego, jeżeli ma charakter pasożytniczego korzystania z cudzej wartości komercyjnej swojego wizerunku.
Jeżeli jednak mamy sobowtóra, to pojawia się kolizja między dobrami osobistymi 2 uprawnionych. Ale znowu – w rzeczywistości realna płaszczyzna tej kolizji ujawnia się w przypadku korzystania z wartości wizerunku wypracowanej przez drugiego uprawnionego, szczególnie w celach komercyjnych. To z kolei powinno być rozpatrywane nie tylko na „prostej” płaszczyźnie rozpowszechniania wizerunku, ale także z uwzględnieniem dalej idących następstw, takich jak np. „rozwadnianie” wizerunku (chodzi o tę „znaną” osobę) i jego „banalizację” poprzez eksploatację w sposób masowy, w odniesieniu do nieodpowiednich produktów i usług itp. To z kolei wpływac może na utratę wartości komercyjej wizerunku itp.
Można by się zastanowić także, czy nie następuje to możliwość powołania się na art. 5 KC?
Oczywiście nie wypowiadam się o tym konkretnym kazusie;-), bo nie znam sprawy głębiej.
no tak, jest tu niewątpliwy konflikt i dlatego jest tak ciekawie! szczerze mówiąc nie mam pojęcia jakie orzeczenie zapadłoby na gruncie prawa polskiego. na art. 5 kc chyba bym jednak nie liczył, bo sądy boją się go jak ognia. już prędzej widzę jakieś dziwne interpretacje w stylu orzeczenia w sprawie p. Szapołowskiej. niestety. no ale może – tak jak piszę kwestia persony i komercjalizacji wizerunku jednak wyrobi sobie lepsze miejsce w nauce prawa. tak czy inaczej jednak, jeszcze a propos wizerunku, jego ochrony i komercjalizacji, proszę pamiętać, że to temat nie tylko „nieodgadniony” przez judykaturę, ale wcale niejednoznaczny dla celebrytów – http://ip.pacek.name/Home/tabid/376/EntryID/104/Default.aspx